Uważność emocji i stare szuflady

Miałem w kuchni szufladę. Była to zwykła kuchnia z całkiem zwykłą szufladą. Jedyne niezwykłe co w niej było to to, że co pewien czas odpadała z niej rączka. Mimo wielu różnych starań i zabiegów stolarskich mniej lub bardziej efektywnych rączka wciąż odpadała, a ja wciąż przymocowywałem ją na nowo.

Być może byłoby tak do dzisiaj, gdyby nie pewne małe nic nie znaczące wydarzenie. Z punktu widzenia całego świata nie miało ono żadnego znaczenia. Podczas kolejnego otwierania szuflady, rączka odpadła i uderzyła mnie w mały palec u nogi. Czasem wydaje mi się, że te małe palce działają jak detektor, który tylko szuka wystających przedmiotów, żeby się tylko w nie uderzyć. Ból nie był wielki, minął po paru sekundach.

Następnego dnia, wziąłem odpowiednie narzędzia, klej do drewna, wkręty i naprawiłem szafkę. Cała akcja trwała około 20 minut od momentu wyciągnięcia narzędzi do momentu ich schowania. Tutaj mógłbym zakończyć całą historię, ale zauważyłem coś jeszcze. Za każdym razem, gdy sięgam dłonią do tej szuflady, mam w ręce i w głowie dziwną niepewność, że uchwyt odpadnie i zostanie mi w dłoni. Pomimo tego, że minęło już ponad sześć miesięcy.

Czy ta historia ma coś wspólnego z uważnością? Dla mnie ma bardzo wiele. Czasem, gdy czujemy dyskomfort, próbujemy się z nim układać. Próbujemy znaleźć wygodną pozycję w niewygodnej sytuacji. “Może jak złapię inaczej to nie odpadnie”. Nie zmniejsza to napięcia, nie eliminuje problemu, ale daje nam złudne poczucie, że robimy coś z problemem. Małe robaczkowe ruchy, z których nic nie wynika, dają poczucie, że w jakiś sposób opiekujemy się tematem i pomagamy sobie. W ten sam sposób można czasem uważać, że długie wakacje ugaszą tlące się wypalenie, a praktyka uważności zrobiona od wielkiego dzwonu w jakiś sposób zabrzmi w naszym życiu. Nic takiego się wydarzy.

Akceptacja emocji

Nie chciało mi się przykręcić tego uchwytu wcześniej, bo przyznam szczerze nie czułem, że mogę zrobić to dobrze, poza tym nie uważałem to za rzecz mającą jakiekolwiek znaczenie. Poza tym tyle razy próbowałem to naprawić. I co?  I nic. Więc zastosowałem znaną nam wszystkim technikę – unik.

Czasem, gdy pojawia się coś czego nie lubimy, próbujemy to odsunąć. Mimo odpowiedniej ewolucji oraz odpowiednio pokręconych zwojów mózgowych nie różnimy się tu za bardzo od ameby. Ona też wysuwa czułki do tego czego potrzebuje i odsuwa od tego co powoduje u niej napięcie. W praktyce uważności nie staramy się uciec od dyskomfortu czy nieprzyjemnych emocji. Wprost przeciwnie staramy się ich doświadczyć, zobaczyć co chcą nam przekazać i jaka informacja za nimi stoi. Strach zawiera w sobie impuls do ucieczki i unikania, ale w niektórych sytuacjach może być całkiem adekwatną emocją.

Gniew może prowadzić do ataku, ale też nie musi być czymś automatycznie złym,  Może być całkiem adekwatny, gdy czujemy, że ktoś nas krzywdzi, nasze możliwości działania są zablokowane lub ktoś zagraża nam, naszym bliskim lub naszej grupie społecznej.  

Praktykowanie Mindfulness to nie tylko tak bardzo eksponowany zachwyt nad chwilą. Zjedzenie rodzynka, wypicie kawy, popatrzenie przez okno . Można przez cały dzień kontemplować chwilę i ani przez chwilę nie dostrzec własnych emocji. Szczególnie tych mniej przyjemnych. Tymczasem każda emocja może zawierać w sobie jakąś informację – odpowiedź. Jeśli czujemy do czegoś awersję lub niechęć może być ona całkiem adekwatna. Może być też po prostu tak, że zwykle czujemy niechęć i jest to nasz podstawowy sposób kontaktowania się z rzeczywistością. Może to wyglądać tak, spóźniasz się do pracy – gniew, ktoś mówi w pracy to co chciałeś powiedzieć – gniew, w domu bałagan i głośne dzieci – gniew. Oczywiście, żeby pracować z taką emocją lub jakąkolwiek inną musimy najpierw być świadomi, że coś czujemy. Potem musimy umieć ją nazwać. Dalszym krokiem będzie zrozumienie jej, akceptacja i pracowanie z nią w odpowiedni sposób. Samo odkrycie, że czujemy jakąś emocję i to że czujemy ją w ciele to za mało. To trochę jak z Kolumbem, który odkrył nowy kontynent, ale nie miał o tym pojęcia. Nazwa Ameryka pochodzi od innego odkrywcy Amerigo Vespucci, który jako pierwszy zauważył, że odkryta ziemia to raczej nie Indie, a coś zupełnie nowego.

Emocje potrzebują czasu

Tak samo w naszym przypadku, skoro podczas praktyki uważności odkryliśmy nowe kontynenty naszych emocji, dobrze teraz poświęcić trochę czasu na ich poznanie i dalszą eksplorację.  Taka eksploracja oczywiście nie wydarza się w weekend. Kolumb czy wspomniany pan Amerigo nie pomyślał: „dobrze byłoby wyskoczyć gdzieś na weekend, mam akurat trzy dni, to zobaczę czy nie ma tu nowej drogi do Indii lub kontynentu”. Tak samo, aby lepiej poznać nasze emocje lub sposoby w jaki reagujemy, potrzebujemy czasu. Dlatego treningi takie jak MBSR, czy MBCT trwają osiem tygodni. Nie trwają weekend, nie trwają trzy dni. Tym co niesie potencjał zmiany nie jest samo osiem spotkań, ale praktyka w dniu codziennym. Słowo trening jest tutaj nieprzypadkowe. Uważność to praktyka podlegającą ciągłej aktualizacji i ciągłemu odkrywaniu na nowo.

Emocje, autopilot, Mindfulness

Gdy zaczynamy się starzeć, powoli zmniejsza się nasza mobilność, nasze stawy są coraz mniej elastyczne, a ruchy zaczynają być coraz cięższe i sztywniejsze. To samo może dziać się z naszymi emocjami oraz nawykami. Zaczynamy coraz bardziej nimi obrastać, aż stają sią one naszą drugą skórą. Jeśli przechodzimy przez swoje życie na autopilocie (rzuć okiem na te artykuły 1 +2), możemy tego nie zauważyć. Niestety zauważą to nasi przyjaciele, partnerki, partnerzy, koledzy z pracy. Dlatego tak bardzo potrzebujemy uważności. Bez niej możemy być skazani na powtarzanie wciąż tych samych zachowań oraz reakcji. Jesteśmy wtedy trochę jak główny bohater w “Dniu Świstaka”, zmuszony do powtarzania wciąż tego samego dnia.

Praktyka uważności pomaga w pracy z emocjami poprzez

  • zwiększenie świadomości emocji
  • regulację emocji
  • zwiększenie świadomości ciała oraz tego jak odczuwamy emocje w ciele
  • akceptację emocji
  • rozwijanie ponad osobistego spojrzenia na swoje emocje (“czuję smutek” vs “jestem smutny”)
  • zmiany w obszarze samooceny

Zła wiadomość jest niestety taka, że nie ma tutaj mety. Poznawanie siebie oraz swoich emocji nigdy się nie kończy. Dobra wiadomość jest taka, że mety nie ma. Wyobraź sobie, że masz do dyspozycji obszar, nad którym można pracować całe życie. Nie ma znaczenia kiedy zaczęliśmy praktykę i jak długo już to robimy. Zawsze jest coś co możemy odkryć i poznać. Dzięki temu każde z wydarzeń, które spotykamy może być interesujące i pokazywać nam jakąś prawdę o nas samych, naszych zachowaniach i codziennych wyborach. Czasem może to być nawet tak prozaiczna rzecz jak nasza własna szuflada…

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone

Dodaj komentarz

Wpisz wyszukiwaną frazę

Podobał Ci się artykuł?
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawią z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2015 r., poz. 2135) oraz rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. U. UE L 119/1) w celu obsługi mojego zgłoszenia na kurs/ warsztat/ program oferowany przez Mindfulness Inside Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do zakończenia rejestracji oraz wykonania Usługi.

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem danych osobowych jest Mindfulness Inside Sylwia Starczewska wpisana do rejestru przedsiębiorców pod numerem NIP: 8861723247 , REGON: 147182808 , adres poczty elektronicznej: info@mindfulnessinside.com

Oświadczam, że zapoznałem/am się z Polityką prywatności serwisu mindfulnessinside.pl

Polityka prywatności